On i Ona ♥♥

On i Ona ♥♥

środa, 16 kwietnia 2014

ROZDZIAŁ 1

Proszę, jeśli ktoś to czyta to niech skomentuje. Błagam...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

     Znienawidzony prze ze mnie budzik zaczął dzwonić o 6:00. Jak ja nie cierpię wstawać do szkoły. Dziś jest szkolna wycieczka, ale po co dać uczniom się wyspać.  Na 8:00 trzeba być w szkole. Ugh...
Leniwie wstałam z mojego cieplutkiego, mięciutkiego łóżeczka i pomaszerowałam do łazienki w celu przygotowania się. Kiedy byłam gotowa zeszłam na dół,  zjadłam śniadanie i poszłam do szkoły.Po drodze spotkałam się z Eleną.
-Dzisiejszy dzień będzie odlotowy!-rzekła rozentuzjazmowana blondynka.
-Jak to "czemu"? Dziś  wycieczka szkolna . Nie cieszysz się?-od razu posmutniała.
-Nie, no ciesze,ciesze-Zdobyłam się na sztuczny uśmiech.Jechaliśmy do jakiegoś parku rozrywki.
Kiedy weszłyśmy do klasy nauczyciel oznajmił, że mamy wyjść przed szkołę. Czekaliśmy jakieś 5 minut na autokar i przez następne 15 policja sprawdzała czy jest wszystko okej. Jechaliśmy pół godziny. O 9:45 przywitaliśmy się z jakimś gościem co będzie nas oprowadzał. Po parku rozrywki?! Serio, ludzie są coraz dziwniejsi.
      Po godzinie poszliśmy do parku. Na środku była ogromna fontanna. Usiadłyśmy  na ławce obok jedynej atrakcji tego miejsca. Rozmawiałyśmy o wszystkim. Nagle poczułam na sobie wodę. Spojrzałam na sprawce. Nie kto inny jak NIALL HORAN! Victoria zaczęła się śmiać. Spiorunowałam ją wzrokiem.
-Zabije Cię, Horan!-zwróciłam się do chłopaka - Zobacz jak ja wyglądam!Cała przemoczona!- nie przestawałam krzyczeć.
- Uspokój się,skarbie. Złość piękności szkodzi- mówił wciąż wijąc się ze śmiechu
-Przegiąłeś !- wstałam z ławki . Ruszyłam w stronę blondyna.  Zaczął uciekać i udawał,że się boi. ,,O bój się Horan,bój" pomyślałam. Schował się za drzewem. Patrze, a tam go nie ma. Nagle poczułam jak ktoś przerzuca mnie przez ramię. Tym ktosiem okazał się być ten półgłówek.
-Puść mnie idioto! Słyszysz?!- krzyczałam bijąc go w plecy moimi drobnymi  piąstkami.
-Już się robi,królewno- Nagle znalazłam się w fontannie . O nie! Ten człowiek zaraz umrze! Miał niezły ubaw ze swoimi kumplami. Podeszłam do Horana i wymierzyłam mu otwartą dłonią w policzek.To jeszcze NIE koniec! Odeszłam od nich i usiadłam w słońcu, aby się częściowo wysuszyć. Jak  ja wyglądam?! Cała mokra, makijaż rozmazany. Nie daruje mu tego! Nie tym razem!!
-Is-zawołała mnie Elena skrótem mojego imienia- wszystko w porządku?!- podbiegła do mnie.
-Nie wiem zaco on mnie tak bardzo nienawidzi- jękłam.
-Wydaj Ci sie- próbowała mnie pocieszyć.
-Nie Elena, nie pamiętasz jak mi upszyksza życie? Przypomnę Ci kilka sutuacji.

                                                          *** 10 lat temu ***

Graliśmy w tenisa w szkole. Nagle dostałam zieloną piłeczką w głowę. Wyszukałam winowajcę. Mały szatyn ( Niall zaczął farbować włosy w wieku kilkunastu lat ) strasznie się śmiał. Podeszłam do chłopca i pstryknęłam  mu w nos.
-Moja głowa i tak dużo bardziej boli.-odeszłam.

                                                                          ***

- To jeszcze nic nie znaczy, kochanie- Elena wciąż próbowała mnie pocieszyć.
- Serio? To Ci przypomnę więcej....

                                                             *** 6 lat temu ***

Dzisiaj odbędzie się impreza pożegnalna dla naszej wychowawczyni. Przechodzi na emeryturę.Miałam piękną białą sukienkę przed kolana, na nogach czarne baleriny,czarne dodatki i włosy spięte w wysokiego koka. Dwa kosmyki z przodu opadały na moją twarz.
Szłam sobie z pustym plastikowym kubkiem.Chciałam do niego nalać do niego soku pomarańczowego. Nagle ktoś na mnie wpadł. Oczywiście Niall HoranWylał na mnie swój sok porzeczkowy.
-Niall,Ty imbecylu! To moja ulubiona sukienka! Nowa! Droga! BIAŁA!!!
-Oj nie panikuj. Spierze się.-odparł jak gdyby nigdy nic.
-Do reszty zgłupiałeś?! To sok porzeczkowy!- wydarłam się na 10-latka.
- A no racja. Przepraszam
- Wiem, że zrobiłeś to specjalnie, idioto!
- Skąd wiedziałaś?- zdenerwowana jego zachowaniem odwróciłam się na pięcie i odeszłam.

                                                                        *** 

- Przypadek- ona dalej swoje.
- Elena? Czy Ty robisz ze mnie idiotkę? A co było jak mieliśmy 14 lat?!

                                                             *** 2 lata temu ***

Siedzieliśmy na nudnej geografii. Ja oczywiście rysowałam po zeszycie. Nagle usłyszałam dźwięk tnących nożyczek. Za mną siedział ten człowiek, którego nienawidziłam. Powoli odwracałam sie do chłopaka.
- Niall, coś ty zrobił?- zapytałam niepewnie eis odwracając.
- Postanowiłem skrócić kosmyk twoich pięknych, długich włosów- powiedział z cwanym uśmieszkiem. Mój piekny kosmyk długich, zadbanych włosów o połowę.
- Niall, Ty zakało gatunku ludzkiego! Wiesz, jak długo zapuszczałam włosy do takiej długości?! A ty wziąłeś kosmyk moich włosów i tak po prostu obcinasz?!- wszystkie pary oczu były skierowane na naszą dwójkę.
-Dzieci, co wy robicie?!Przeszkadzam wam w czymś?!  - wrzasnęła zawsze spokojna nauczycielka.
- Ale on..- zaczęłam się tłumaczyć, ale pani od geografii mi przerwała.
- Żadne "ale"! Do dyrektora, oboje! Ale to już!- śmiać mi się chciało z czerwonej twarzy nauczycielki, ale się powstrzymałam. Wyszłam z sali a, za mną ( jeszcze) szatyn.
- To przez Ciebie! Nienawidzę Cię!- krzyczałam na chłopaka.
-Przeprasz..- zaczął, ale mu przerwałam.
- Daruj sobie- rzuciłam i pośpiesznym krokiem ruszyłam do gabinetu dyrektora.

                                                                               ***

- Oj, kilka razy Ci dokuczył- powiedziała moja przyjaciółka.
- Elena , dobrze wiesz, że było tego tysiąc razy więcej.
- Oj, już nie denerwuj się, kochanie-ona wciąż próbowała mnie uspokoić.- Choć , już sięzbieramy. Czeka nas jeszcze pół dnia zabawy...
Dzień minął nam nieubłaganie szybko. Horana unikałam szerokim łukiem. Nawet nie zauważyłam kiedy wyschłam. Wróciłam do domu.Wzięłam gorący prysznic i poszłam spać.

Następnego dnia znów obudził mnie budzik. Spojrzałam do kalendarza. Dziś piątek trzynastego. Co, piątek trzynastego?! Dziś będzie mój pechowy dzień.Poszłam do łazienki. Kiedy byłam już gotowa  i zjadłam śniadanie ruszyłam do szkoły. Jak zwykle  spotkałam się z przyjaciółką.
- Hej,hej- krzyknęła uradowana blondynka.
-Cześć- przywitałyśmy się całusem w policzek. W przyjemnej ciszy doszłyśmy do szkoły. Na wejściu powitały mnie nie miłe komentarze.
-O... witaj mokra szczurzyco.-uśmiechnęła się zadziornie Victoria.
-"Mokra" co?- nie rozumiałam o co jej chodzi.
- No sama spójrz mokra szczurzyco- podała mi do ręki jakiś plakat. Widniało na nim moje zdjęcie, na którym wychodziłam z fontanny zła i cała mokra. Nad zdjęciem widniał napisz:" Uwaga! Mokra szczurzyca atakuje". Elena patrzyła na mnie zdezorientowana.Podniosłam głowę znad kartki. Wzrokiem wyszukałam blondyna.Gdy go dostrzegłam ruszyłam pospiesznym krokiem w jego kierunku.Kiedy przemierzałam szkolny korytarz, każdy się śmiał.
- Nie mogłeś sobie darować,prawda?!- on tylko zdezorientowany patrzył na mnie.
- O co Ci znowu chodzi?- zapytał całkiem niewinnie.
-Nie udawaj,że nie wiesz o co chodzi- podałam mu plakat.
- "Mokra szczurzyca"?! Haha... - wraz z kolegami wybuchł śmiechem.- Naprawdę nie wiem kto to zrobił, ale to na pewno nie ja.- oddał mi kartkę
- Ale jak to? Jak niety to w takim razie kto?- nic już nie rozumiem.
-Zapytaj tą, która zwija się ze śmiechu- wskazał palcem na.... Victorię?! Nie daruje! Ruszyłam w jej kierunku. Złapałam ją za rękę i pociągnęłam w miejsce gdzie nikt nie widział.
- Serio jesteś taką pustą lalą, która....- nie było dane mi dokończyć, ponieważ obok niej stanął jej chłopak James.
- Uważa na słowa.
- Co ty może leszy pustak...- nagle mój policzek zaczął piec. Już miałam się odezwać , alektoś mnie wyprzedził
- Jak ty dziewczyny traktujesz , co?- myślałam,ze na ratunek przychodzi mój brat,lecz to nie jego głos usłyszałam. Okazał się to być Niall. Coś tam do niego krzyczał. Uderzył go z pięści w nos. Zaraz, co?Musiało boleć.... Tamten wystraszony ze swoją dziewczyną odszedł- Nic Ci nie jest?-zwrócił się do mnie.
-Co? Anie,nic. Dziękuje, ale dałabym sobie sama rade- wyminęłam go.
- No nie wiem, nie wiem. Co robisz po szkole?- Co? Onsie mnie pyta co ja robię po szkole?
-Liczysz,że jak RAZ mi pomogłeś to pójdę gdzieś z Tobą , zostanę twoją dziewczyną i Bóg wie co?!
-zapytałam z sarkazmem.
- Ej, dobra. Nie spinaj sie tak. Wystarczyłoby  zwykłe "Jestem zajęta"
- Sorry, poniosło mnie,bo..... zawsze jesteś dla mnie taki nie miły...
-Jasne, spoko.- posłałam mu uśmiech, odwróciłam się i poszłam- Uwa...- w tym momencie dostałam piłką od kosza w głowę-...żaj- podbiegł do mnie i pomógł mi wstać.
- Trochę za późno.- złapałam się za bolące miejsce  i odeszłam.Mówiłam, że dziś mój pechowy dzień?! Nagle zabrzmiał dzwonek, oznajmiający lekcję.Ruszyłam do sali od biologii. Wiedziałam kto rzucił dlatego po wejściu do sali posłałam Malikowi- przyjacielowi Horana mordercze spojrzenie.Usiadłam na swoje stałe miejsce obok Eleny. Już otwierała buzię,by coś powiedzieć, ale podałam jej  karteczkę z napisem "nawet nie pytaj"

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem, ta karteczka jakaś z downiona , ale robiłam ją w paincie, a janie mam zdolności plastycznych, a na paincie to trudniej.....

Bardzo prosze , o  komentarze z waszą opinią. Chciałabym znać waszą opinie.... :* ♥ ♥

2 komentarze:

  1. Bardzo fajny.Pisz dalej i nie przejmuj sie , że nie ma komentarzy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super!!!Pisz dalej. Czekam na kolejny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo prosze o komentarze, daja duzo motywacji... Jesli ktos skomentowal serdecznie dziekuje...